Najnowsze wpisy, strona 119


wrz 01 2021

Magnetorecepcja


Komentarze (0)

Wiele zwierząt, gł. ptaki, ale też pszczoły, ryby, owady, walenie, muchy, nawet ludzie mają zdolnośc do wyczuwania linii zeimskiego pola magnetycznego. Także krowy ustawiają się w linii pólnoc-południe. Zwierzęta i ludzie maja fotoreceptor światła niebieskiego kryptochrom, znajduje się on w siatkówce oka, pole magnetyczne, działa jak czujnik pola magnetycznego, indukuje powstanie rodników, które reagują ze sobą, skąd przez gałąź oczną nerwu trójdzielnego informacja idzie do mózgu, drugi mechanizm to obecność magnetydu u nasady dzioba lub w pobliżu kości sitowej. Gołębie mają też neurony GPS, które reagują na pole magnetyczne Ziemi, ale ten mechanizm nie jest poznany. Krypochrom połączony jest z białkami MagR, które maja pętle z atomami żelaza, ono reaguje na pole, generując impuls nerwowy
Najnowsza hipoteza mówi, że zmysł magnetorepcji polega na kwantowej koherencji. Magnetorecepcja to zdolność wyczuwania linii pola magnetycznego. Są tu dwa mechanizmy, pierwszy to obecność w ciele magnetydu regującego na linie pola magnetycznego, cząsteczki magnetydu są narządzie podobnym do błednika, narząd ten jest u nasady dzioba, druga droga to reakcja kryptochromu na pole magnetyczne.
Znaleziono także kryształki biologicznego magnetydu we wszystkich komórkach mózgu, który także możereagowac na linie pola.
Receptory pola magnetycznego to magnetoreceptory. Magnetoreceptory to receptory zmiany i kierunku pola magnetycznego, w górnej części dzioba gołębia są cząsteczki magnetydu Fe2O3, one magnezują się zgodnie z kierunkiem i zwrotem zewnętrznego pola magnetycznego, komóki z magnetydem połączone sa kanałami jonowymi, które mogą się otwierać i zamykać zgodnie z efeltem magnetycznym, gdy pole jest ustawione równolegle do błony komórkowej powoduje przyciąganie magnesików, co zamyka kanały jonowe, gdy prostopadle magnesiki odpychają się, kanały otwierają, w stanie posrednim kanały a półotwarte. Gołębie przelatując przez linie pola, zależnie od ich kierunku optwierają lub zamykaja kanały jonowe, czyli białka przebijające błonę komórkową, otwarte kanały daja przepływ jonów, zmianę polaryzacji oraz generuje się impuls nerwowy, który idzie do mózgu.
U ludzi dużo magnetydu jest w kości sitowej.
http://www.foton.if.uj.edu.pl/documents/12579485/86eb16ca-684c-4eb7-be29-741f1d295646
http://kopalniawiedzy.pl/kryptochrom-czujnik-magnetyczny-Steven-Reppert-pole-magnetyczne-Ziemia-ludzki-kryptochrom-2-hCRY2,13323

wrz 01 2021

Ogrodowe maki i chabry


Komentarze (0)

Mak wschodni wieloletni kwitnie w maju i czerwcu, kwiaty mają 10-15 cm, rośnie do 100 cm, rozeta pierzastodzielnych liści, słabo ulistniona lub bezlistna łodyga, kwiaty białe lub różowe, lubi żyzne, przepuszczalne, próchnicze podłoże, słońce, suche miejsce, sadzonki pobieramy po kwitnieniu lub jesienią, tniemy korzenie na 8 cm, wsadzamy do skrzynek, gdy wypuszczą nowe korzonki dajemy do doniczek lub gleby, do gruntu dajemy wiosną lub jesienią

Mak polny kwitnie od maja do sierpnia, ma pierzastodzielne liście, słabo rozgałęzione łodygi, dorasta do 90 cm, ma czerwone, białe, żółte, pomarańczowe 4-płatkowe kwiaty, lubi przepuszczalne, średnio zasobne, umiarkowanie wilgotne gleby i słońce, w marcu wysiewamy nasiona do gruntu

Mak syberyjski, nagołodygowy dwuletni, ma szarozielone, pierzaste liście, ma 25-50 cm, ma bezlistne łodygi, łososiowe, białe, różowe, żółte, pomarańczowe, czerwone kwiaty, kwitnie od czerwca do września, lubi słońce, obojętne, żyzne, przepuszczalne, próchnicze gleby, piaszczysto-gliniaste, średnio suche, nie lubi mokrych, wysiewamy latem, kiedy siejemy do doniczek od stycznia do marca kwitnie w tym samym roku, musimy utrzymać luźne, przepuszczalne podloże

Mak alpejski dwuletni ma pierzastodzielne liście, białe, pomarańczowe, żółte, łososiowe kwiaty, nierozgałęzioną, bezlistną łodygę, kwitnie od maja do sierpnia, lubi przepuszczalne, dobrze zdrenowane, umiarkowanie wilgotne gleby, do gliniastego podłoża z gliną dodajemy gruzu wapiennego, lubi słońce

Mak lekarski, trzeba mieć pozwolenie, dorasta do 150 cm, ma różowe, białe, fioletowe kwiaty, otwarte lub pełne, omszone, jajowate, zaostrzone, karbowane liście, lubi żyzne, odpowiednio ciężkie, próchnicze, lekko zasadowe lub obojętne gleby, słońce

Mak biedronkowy jednoroczny, ma 50-60 cm, pierzastodzielne liście, czerwone kwiaty z czarnymi plamkami, odporny na suszę, kwitnie od czerwca do sierpnia, nasiona wczesną wiosną wysiewamy do szklarenek, inspektów i doniczek, siewki wsadzamy do gruntu po 15 maja, lubi przepuszczalne, próchnicze, średnio suche gleby, słońce, wrażliwy na zimno, trzeba chronić siewki przed przymrozkami

Mekonops bukwicolistny, z rodzaju mekonops, nie jest makiem, ale z rodziny makowatych, potocznie zwany makiem błękitnym lub niebieskim, kilkuletni, ma owalnosercowate liście rozety i mniejsze łodygowe, niebieskie kwiaty, rośnie do 70-100 cm, kwitnie w czerwcu i lipcu, lubi półcieniste i cieniste, wilgotne miejsce, nie lubi słońca, lubi chłód i wilgoć, nadaje się na chłodne i mokre lata, lubi żyzne, przepuszczalne, kwaśne, wilgotne, ale nie mokre, dobrze zdrenowane podłoże, im niższe pH tym kwiaty bardziej niebieskie, w wyższych pH są fioletowe, nie lubi suszy, słońca i ciepła, latem podlewamy, zraszamy, nawozimy wieloskładnikowymi nawozami, warto glebę wokół kompostować, na zimę okrywamy suchym igliwiem lub suchym torfem

Chaber białawy bylina, kwitnie od czerwca do sierpnia, lubi przepuszczalne, wapienne gleby, suche i słoneczne miejsca, wabi pszczoły i motyle, nasiona wysiewamy do zimnego inspektu lub rozsadnika, w kwietniu i maju, do gruntu sadzimy we wrześniu co 45 cm, kwiaty są lilioworóżowe, ma sztywne łodygi, powcinane, pierzastodzielne liście spodem białawe, kwiaty rosną na szczytach pędów

Chaber wielkogłówkowy bylina, ma 90-120 cm wysokości, grube, sztywne, puste pędy, lancetowate, ząbkowane liście odziomkowe krótkoogonkowe, łodygowe siedzące, kwitnie w lipcu i sierpniu, 10-centymetrowe żółte kwiaty otaczają łuski, wysiewamy od lutego do sierpnia, jeśli w październiku i listopadzie do skrzynek, musimy je wynieść na zewnątrz, by wykiełkowały, siewki trzymamy w 15 stopniach, w jasnym miejscu przez całą zimę, do gruntu dajemy w kwietniu i maju, lubi słońce, przepuszczalne, żyzne gleby

Chaber górski bylina, rośnie do 60 cm, kwitnie od maja do lipca, koszyczki mają 6 cm, brzeżne kwiaty są niebieskie, środkowe czerwone, liście krótkoogonkowe, lancetowate, owłosione, pędy są sztywne, gęsto ulistnione, miododajna roślina, lubi ciepłe, miejsce, półcień, gleba przepuszczalna, zasadowa, od suchej do średnio wilgotnej, nie znosi mokrego i ciężkiego podłoża

Chaber piżmowy jednoroczny, lubi ciepłe, słoneczne miejsca, suche, lekkie, przepuszczalne, zasadowe, żyzne gleby, nie lubi wilgotnych i gliniastych gleb, wiosna kompostujemy, kwitnie od czerwca do września, ma białe, fioletowe, niebieskie, czerwone, różowe, żółte kwiaty, pierzastodzielne, długoogonkowe liście, proste, rozgałęzione pędy, rośnie do 40-80 cm

Centaurea cineraria ma 20-40 cm wysokości, srebrzystoszare, powcinane, owłosione liście, kwitnie na żółto od czerwca do sierpnia, lubi słońce, nie ma wymagań glebowych, rośnie na każdej glebie, nawet jałowej, suchej,. kamienistej, na zimę trzeba go okrywać

Chaber bławatek, jednoroczny, w kwietniu wysiewamy nasiona, ma białe, różowe, niebieskie kwiaty, całobrzegie podługowate liście, lubi przepuszczalne, żyzne, zasobne w składniki pokarmowe gleby, słońce, podlewanie, nawozimy nawozami organicznymi z fosforem i potasem, miododajny, można w marcu wysiać do inspektu, zakwitnie po 2 tygodniach

Chaber nadobny wieloletni ma srebrzystozielone, pierzastodzielne liście, odcinki zaokrąglone, duże, różowe kwiaty, ma 15-20 cm, kwitnie w maju i czerwcu, lubi przepuszczalną, słabo wilgotną i suchą glebę, słońce i półcień, roślina okrywowa

 

wrz 01 2021

Manul


Komentarze (0)

 

Manul Otocolobus manul to kot, który nie zmienił sie od 2 mln lat. Ma długie futro, dłuższe na brzuchu, krótkie łapy, futro ma kolor-szaro-rudo-biały z białym podbródkiem, na czole są czarne cętki, na twarzy czarne prążki, ma małe, okrągłe, ginące w sierści uszka, zielone, w środku żółte oczy z okrągłymi źrenicami, długi ogon, długośc ciała ma 50-65 cm. żyje na stepach Azji w górach do  4500 m n. p. m. w Indiach, Pakistanie, Turkmenistanie, Afganistanie, Chinach, Mongolii, je szczekuszki, ptaki i gryzonie, aktywny nocą, żeruje o świcie i zmierzchu, w dzień spi w norach lub na słońcu. Prowadzi samotniczy tryb życia, ruja trwa krótko, samica dojrzewa płciowo po roku, ciąża trwa 66–75 dni, rodzi od jednego do 6 kociąt, zwykle 3-4, zagrożony szczerzy zęby, w czasie rui i w okresie macierzyństwa ocierają sie o siebie, dobrze sie wspina i skacze po skałach, żyje 12 lat, rewir samca wynosi 4 km Zjada szczekuszki, w Azji są gł. szczekuszki północne Ochotona alpina jedza trawy, zioła i niskie krzewy, zyją w koloniach w norach z korytarzami, mają 3 mioty w roku, ciąża trwa 20-24 dni, rdozi się 4-6 mlodych, maja okragle uszka, rude futerko, przypominaja myszy, sa z rodziny szczekuszkowatych Ochotonidae z zrzędu zajeczaków Lagomorpha

wrz 01 2021

Mamy nowych Świętych, wpis z 27.04.2014


Komentarze (0)

Nie wiem czy mam prawo opisywać i poniekąd oceniać Kogoś takiego jak Jan Paweł Święty, pomysł na wpis powstał wczoraj spontanicznie.
Wczoraj bylismy świadkami historycznej chwili, dwóch Papieży zostało kanonizowanych jednego dnia. Jan XXIII był pomysłodawcą doktryny, którą realizował Jan Paweł II. Obaj Papieże postanowili wyjść do ludzi, zainteresować się ich problemami. Jan XXIII nie zdążył zrealizować swojej koncepcji, zrobił to Jan Paweł II. Nasz Papież rzeczywiście wyszedł do ludzi, podróżował po świecie, spotykał się z przedstawicielami innych religii i potrafił się z nimi porozumieć, dlatego, że słuchał, w przeciwieństwie do innych nie narzucał nikomu swojego zdania, nie lekceważył innych swiatopoglądu, ale próbował ludzi wysłuchać i poznać, zobaczyć co nas chrześcijan z nimi łączy i tym sie kierował. Jan Paweł II był prawdziwym namiestnikiem Chrystusa na Ziemi, nie brzydził się ubogich, chorych i uposledzonych, widział w człowieku człowieka, przebywał wśród ludzi. Spotykał sie z wiernymi osobiście, nie odmawiał audiencji, Swój Pontyfikat traktował jak służbę, którą w rzeczywistości jest.
Jan Paweł II nie oceniał a przebaczał każdemu, w każdym widział dobroć, jest postawa pochodząca z Pisma Świętego. Nasz PAież uczył ludzi miłości, wiary i nadziei, a uczył nas dając nam przykład swoim postępowaniem. Papież budował domy dla ubogich. Do ostatnich chwil życia jeśli tylko mógł wychodził do ludzi, spotykał się z wiernymi, nie poddawał się cierpieniu, z pokorą przyjmował swój los. Mówią, że Jego choroba miała uświadomic młodym ludziom, że choroby i starośc istnieją, że są częścią życia, że starsi ludzie i chorzy też potrzebuja uwagi i zrozumienia oraz że nawet starsi i chorzy mogą młodych wiele nauczyć, mogą młodym wiele przekazać. Papież szanował ludzkie życie i przyrodę, walczył z konsumpcjonizmem, zwracał uwagę na wartości duchowe. Ktoś tak wspaniały, ktoś kto potrafił przebaczyć swojemu oprawcy był Świętym za życia, od początku, Człowiek, który w czasie wojny był świadkiem niewyobrażalnego okrucieństwa, a pozostał dobrym Człowiekiem, Człowiek, który w trudnych dla Kościoła czasach bronił swoich Ideałów i pomagał ludziom w utrzymaniu wiary, Człowiek, który zauważył ważną funkcję rodziny, Człowiek, który mimo Swoich osiągnięć nie stracił pokory i zachował niezwykłą skromność z pewnością był Świętym przez całe życie, cuda są tylko tego potwierdzeniem, uzdrowienia beznadziejnych przypadków tylko potwierdzają Świętość Jana Pawła. Wpis nie jest zbyt rozbudowany, ale nie jestem kompetentna do opisywania tak Wielkich Ludzi, więc opisuję swoje wrażenia, to co ja zauważałam za Pontyfikatu Jana Pawła oraz emocje jakie wczoraj czułam.

wrz 01 2021

Dlaczego loty na Marsa nie mają sensu


Komentarze (0)

Loty w na inne planety nie mają sensu, po pierwsze w kosmosie nie ma warunków do życia, nie ma tlenu, wody pitnej, jedzenia, Ziemia dostarcza nam wszystkiego czego potrzebujemy. Wiem, że są zagrożenia jak asteroidy, super wulkany, ale zamiast rozwijać program kosmiczny, lepiej spróbować znaleźć rozwiązanie jak się uporać z super wulkanami czy asteroidami. Ktoś napisze, że się nie da, na Marsie też żyć się nie da, a duśnie chcą spróbować. Wszystkie te katastrofy i cykliczna epoka lodowcowa to realne zagrożenia, ale przecież w kosmosie warunki nie są lepsze niż te, które dane czynniki mogą spowodować. Czy nie lepiej w razie katastrofy stworzyć na ziemi miejsca jak Tropical Island, w których ludzie mogliby żyć podczas epoki lodowcowej, uprawiać warzywa i owoce, wodę można by brać ze śniegu. Po co lecieć tam, gdzie nic nie ma? Ziemia ma odpowiednią grawitację, nawet podczas największych zlodowaceń jest tlen, przecież organizmy tlenowe przetrwały plejstocen, jest woda, skoro są rośliny i zwierzęta to jest jedzenie. Można znaleźć opał, są rożne metody jak geotermia, ropa, węgiel, gaz, hydratu metanu, które można wykorzystać, jest to potężne paliwo leżące pod wodą i ziemią. Co innego badania asteroid celem poznania ich budowy, by zmienić ich kurs, to ma sens, ale tylko jeśli służy to obronie Ziemi, a nie jako sztuka dla sztuki.

Klimatyści za to boją się ocieplenia, nawet, gdyby miało być, to jeszcze łatwiej sobie z nim poradzić niż z epoka lodowcową, odpadłaby konieczność opału, zmniejszyłby się smog, wegetacja, by się wydłużyła, więcej byłoby świeżych owoców i warzyw, co do upałów, mamy 100-200 mln gruczołów potowych na całym ciele i brak sierści, wystarczy pić wodę i uzupełniać elektrolity, dużo ma ich pokarm roślinny, a sód, potas, chlor i wapń ma każda komórka, również mięso, są wody wysoko-zmineralizowane.

Inni jeszcze boją się zanieczyszczeń, zanieczyszczenia, zanieczyszczeniami, mamy nabłonek migawkowy, układ odpornościowy, za to jest tlen, poza Ziemią są trujące gazy (nie niewinna sadza, a wodór, amoniak i inne), brak tlenu, bez niego ani rusz. No i jeszcze tu jest woda, potrzebna roślinom, grzybom i zwierzętom.

W obu przypadkach Ziemia daje jedzenie, tlen i wodę. Co daje kosmos? Brak tlenu, ewentualnie trujące gazy, za niskie lub za wysokie temperatury (nie błogie 35 st, a 300 st), brak wody i jedzenia. Jak ktoś uważa, że może siedzieć na stacji jedząc konserwy to to samo może na Ziemi robić, po co przepłacać? Na Ziemi jak konserwa się skończy kupi się nową, jak na Marsie się skończy, to nowej nie będzie.

Zwolennicy podróży kosmicznej twierdzą, że Ziemia nie jest w stanie wykarmić kilku mld ludzi. A kosmos potrafi? Lepiej pieniądze przeznaczone na programy kosmiczne przeznaczyć na zbudowanie m miejsc pracy w miejscach, gdzie jej nie ma. Po co finansować loty na Marsa, jak można spróbować stworzyć pola uprawne na Saharze, łatwiej przetransportować wodę tam niż na Marsa, a tlen i CO2 są wszędzie, zresztą można uprawiać jadalne sukulenty. Starożytni Rzymianie potrafili zrobić akwedukty, to i Saharę się nawodni. A skąd woda na Marsie? Trzeba by dowozić wodę i jedzenie z Ziemi, brak sprzętu transportującego z odpowiednio silnymi silnikami i tak te zasoby byłyby rozdzielone pomiędzy ludzi tylko, że byłby problem z transportem.

Zamiast marnować pieniądze na bzdury lepiej przeznaczyć je walkę z chorobami jak nowotwory SM, stwardnienie zanikowe boczne, toczeń i wiele innych.

Również nie przemawia do mnie argument, że lepiej polatać sobie w kosmos niż walczyć, owszem nie powinno być wojen, ale oprócz przemysłu zbrojeniowego i kosmicznego jest jeszcze całe morze innych potrzeb.

Nie sądzę, by loty kosmiczne pomogły zrozumieć biologię, życie powstało na Ziemi, nie istnieje poza Ziemią, nie może przetrwać poza Ziemią, wszelkie wysyłanie zwierząt i roślin w kosmos to barbarzyństwo i fanaberia, równie dobrze można jedną rękę włożyć do ciekłego azotu, drugą do pieca hutniczego, by zobaczyć co się stanie, wiadomo, że żadna komórka nie żyje w temperatura zera absolutnego ani 1000 st, ale sprawdzić można, a nuż zobaczenie co się stanie z rękami się przyda :)

Inna kwestia górnictwo kosmiczne. Węgiel gaz i ropa powstają ze szczątków roślin i zwierząt, w kosmosie ich nie ma. Uran, pluton i inne izotopy, trzeba wydobyć, przygotować, przetransportować roboty, które je wydobędą, potem sprowadzić na Ziemię, najpierw trzeba zrobić odpowiedni sprzęt, znaleźć surowce, wydobyć, przewieźć, stworzyć odpowiednie paliwo do rakiet, po drodze może coś stać się ze sprzętem, szkoda pieniędzy, lepiej wykorzystać złoża ropy i węgla z Antarktydy, wiem, że zawojowali, by nikt tych złóż nie ruszał, ale jak inne się wyczerpią, będzie łatwiej i taniej, pamiętajmy, że Rosja, Kanada, Alaska, Arktyka, Skandynawia mają dużo węgla, ropy, gazu. Również nie ma sensu pozyskiwać metali szlachetnych, najpierw trzeba je znaleźć, to szukanie igły w stogu siana. Kiedy znajdzie się takie złoża trzeba wysłać odpowiedni sprzęt, co zajmie wiele la, potem czas na wydobycie i przywóz ładunku, zabiera zbyt wiele czasu i pieniędzy, lepiej metale szlachetne i rzadkie pozyskiwać z recyklingu.

Jedyne do czego można wykorzystać Marsa i inne planety, to, żeby odesłać tam całą broń jądrową, żeby nam nie zagrażała, cokolwiek by się z nią stało na Marsie jego przyciąganie wszystko tam zatrzyma, a że nie ma tam żadnego ekosystemu ani nic wartościowego, nie ma nic do zniszczenia. Można by tam wysyłać odpady z elektrowni atomowych i inne śmieci oraz toksyczne substancje, by nie zanieczyszczać Ziemi. Czego nie da się zrecyklingować ani zutylizowaćmożna by wysyłać na inne planety, gdzie nikomu to nie zaszkodzi. Inne planety to idealne miejsce na odesłanie pozostałości broni chemicznej i biologicznej z czasów wojen oraz na pozbycie się broni jądrowej. Dla miejsca, w którym nic nie ma, skażenia nie mają znaczenia. Pozwoliło by usunąć toksyczne odpady z Ziemi i przestałyby one zagrażać życiu na niej.

A zamiast wyrzucać w błoto pieniądze potrzebne na rzekomą kolonizację planet nienadających się do życia, lepiej skupić się na wydaniu ich na rozwój rolnictwa, medycyny, i rozwijaniu nowych ziemskich technologii. Po drugie lot ludzi na inne planety jest dla nich niebezpieczny, brak grawitacji niszczy wszelkie narządy wewnętrzne, powoduje zakrzpicę, o promieniowaniu kosmicznym nie wspominając, a odpady można wywieźć i niech nawet rakieta nie wraca. No i nie ważne na jaką planetę trafią, w przeciwieństwie do kosmicznych śmieci na orbicie, które czasem spadają, śmieci na innych planetach już na nich zostaną nie czyniąc nikomu krzywdy.